poniedziałek, 29 lipca 2013

Imieninowy placek pożarty przez psa, czyli dwa razy jabłka w cieście...

29 lipca

Upały nie dają wytchnienia, dzisiaj już było naprawdę strasznie... Ale ! Niech trwa lato! Ostatnio mam ograniczony dostęp do sieci, próbuję dzisiaj nadrobić zaległości :- ) W piątek imieniny Anny były, czyli moje, ale również mojej Babci.
Upiekłam super placek z jabłkami. Pierwszy raz jadłam go rok temu zimą, na urodzinach koleżanki. Był ze złotą renetą. Potem wypróbowałam go z antonówką: okazał się hitem. Zapomniałam o nim, aż do 26 lipca:-) Upiekłam. Zapach ciasta, jabłek i cynamonu z wanilią, cudowny ! Smakuje również świetnie.



W piątkowe przedpołudnie przyjechała z życzeniami szwagierka z mężem i siostrzeńcem. Prosto z piekarnika, całą blachę wyniosłam na ogrodowy stół. Zjedliśmy może cztery porcje... Odprowadziłam gości... a w tym czasie pies wskoczył na stół i ... zmasakrował placek :-) Zjadł cały wierzch... Uwierzcie, wcale nie było mi do śmiechu... Szczęście, że miałam wszystkie składniki na drugi... A i szkoda, że nie mam zdjęcia resztek:- (


Jabłka w cieście:
składniki:

  • 3 szklanki mąki
  • 2 op. serka homogenizowanego
  • 1,5 kostki masła
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki cynamonu+ cukier wanilinowy do posypania jabłek
  • 9 jabłek obranych, przekrojonych na połówki, wydrążony / najlepsze odmiany wczesne /
Mąkę z proszkiem + masło + serki zagnieść, schować na min. 30 minut do lodówki; Podzielić na dwie części; Jedną rozwałkować na blachę z piekarnika / ja na papierze do pieczenia /; Ułożyć połówki jabłek, posypać cynamonem i wanilią, przykryć drugą częścią ciasta; Piec ok.35- 40 minut w 180 stopniach;
Ciepły placek polać lukrem;
Lukier:

  • 15 dag cukru pudru
  • 2-3 łyżki soku z cytryny
  • 1-2 łyżki gorącej wody
Wszystko razem ukręcić i na ciasto :- )
CHOWAĆ PRZED PSEM !



Nowy placek zabrałam do Babci...

Pozdrawiam wszystkich zaglądających, cieszę się z każdego komentarza :- )

Jabłka w cieście polecam: smakuje nie tylko psom :-)

piątek, 26 lipca 2013

Babeczki z wiśniami

26 lipiec 

Dzisiaj wstałam skoro świt  /  prawie, bo o 6.00 :- ) /. Ta pora dnia jest tak piękna, że... trzeba być poetą, żeby ją opisać. Ogród  w świetle wschodzącego słońca, poprzez drzewa widać opadającą mgłę... Już czuje się nadchodzący upał, ale  ziemia oddaje  jeszcze chłód nocy. Kocham takie chwile:-)
A do tego jeszcze moja połówka przygotowała śniadanie ! Czy może być fajniejszy poranek?


Nie, nie myślcie, że to moja połówka upiekła babeczki z wiśniami / to dopiero byłoby wydarzenie ! / :- ) Babki zostały upieczone dla Córci i narzeczonego na wakacyjny wyjazd. Skorzystałam z przepisu Wiewióry tutaj, ale zmieniłam go nieco. W przepisie jest kubek cukru, ja dałam 3/ 4: mimo to jeszcze dla mnie za dużo. Zamiast kardamonu użyłam 1/2 łyżeczki kurkumy. Aha ! Używam tylko brązowego cukru. Oczywiście zamiast rabarbaru dodałam wiśnie: szklankę wydrylowanych, odsączonych owoców. Ponieważ nie posypywałam wierzchu cukrem, posmarowałam łyżeczką własnej konfitury wiśniowej, która jest dość kwaskowa.



Muffinki z tego przepisu według mnie są świetne, stają się jeszcze smaczniejsze na drugi, czy trzeci dzień / jeśli zostaną / .  Polecam także do malin. Myślę, że wypróbuję także ze śliwkami :- )

Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających :- )
Uważajcie na siebie w te nadchodzące upały !

poniedziałek, 22 lipca 2013

Biesiada w moim ogrodzie

22 lipca

Spotkanie rodzinne planowane było z dużym wyprzedzeniem: jedna siostra cioteczna mieszka w stolicy, druga w Łodzi , a do tego jest młodą mamą; Jak to bywa nie udało się wszystkim dotrzeć. W sumie był o nas siedemnaście dorosłych i czworo dzieci.  Nie był to ' wynik' do końca zadowalający :- ( Liczyłam na więcej...  Rzadko  spotykamy się całą rodziną i mam nadzieję, że biesiady w moim ogrodzie staną się tradycją. Cieszę się tym bardziej, że mogłam pochwalić się małą zmianą przed domem, którą to udało się 'stworzyć ' bez mała chwilę przed... Było tak:




 Teraz jest tak:



Nie ukrywam, że przygotowania trwały dłuższą chwilę. Miałam motywację do energicznego sprzątania ogrodu / pielenie, strzyżenie, cięcie /, ale i  Córcia stanęła na wysokości zadania ! Plac zabaw odnowiony:- ) Bardzo mnie to cieszy, ponieważ powstał dokładnie 20 lat temu, a nadal jest atrakcją dla moich siostrzeńców. Goście zjeżdżali się od godzin przedpołudniowych, każdy kiedy najbardziej mu pasowało. Każdy również przywiózł coś ze sobą:- ) Ja przygotowałam gar  pomidorówki, bigos ze słodkiej kapusty, kompot i kruszon z malinami. Pozostali biesiadnicy dowieźli: szarlotkę, ciasto z dżemem porzeczkowym. Nie mogło obejść się bez sałatek: jarzynowej, z bobem i bekonem, była także świetna z avocado /plus różne dodatki / posypana sezamem !  Oprócz zupy daniem głównym były różne kiełbasy z  'grila' podane z bigosem oczywiście. Zapomniałabym jeszcze o grzankach ze świeżymi pomidorami w ziołach, które przygotowała Córcia !



Nie mogłam się powstrzymać i wkleiłam zdjęcie babskiej części rodziny plus siostrzeniec :-) Dzieci jak i dorośli / mam nadzieję / bawiły się świetnie, zwłaszcza przy moim nowym nabytku kamieniu - fontannie. Bezcenne były również 'ojców rozmowy' / jeden z trzyletnim stażem , drugi z trzymiesięcznym /.
Nie zabrakło także muzykowania:



Odbyły się zawody w strzelaniu z wiatrówki / pod uważnym okiem instruktora /:



Na koniec / dla mnie za szybki / goście posprzątali po sobie : - ) oraz obiecali, że będą zaglądać częściej ! Co mnie bardzo cieszy, bo ogród naprawdę żyje wtedy, kiedy przebywają w nim i dobrze się czują ludzie, prawda?
Ja, moja połówka i rodzice siedzieliśmy jeszcze do późna poszukując w sieci ulubionych piosenek: spełniając swoje muzyczne marzenia. Były śpiewy, a nawet tańce. TAKIE CHWILE SĄ BEZCENNE...
Serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających !
Napiszcie, czy również Wy lubicie takie SPOTKANIA?



niedziela, 21 lipca 2013

Kruszon z malinami

21lipca

Wczoraj gościłam u siebie rodzinę. Biesiada się udała, pogoda dopisała, humory też, więcej o tym w następnym wpisie. Dzisiaj chciałam pochwalić się moim kruszonem malinowym, który 'rozszedł' się w mgnieniu oka ;- ) Inspiracją do niego był przepis Bistro Mamy na crumble rabarbarowe. Swój kruszon zrobiłam po swojemu;



Nie mam zdjęcia całości - nie zdążyłam :-)

Kruszon:

  • kostka masła
  • 3/4 szklanki brązowego cukru
  • tyle mąki ile zabierze masło z cukrem / u mnie więcej niż szklanka / 
  • zagniatamy i odkładamy do zamrażarki
Owoce:

  • 2 pojemniki malin
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 1 łyżka miodu
  • 1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
masło+ cukier +miód = rozpuszczamy na patelni, dodajemy maliny i dusimy ok.5 minut; posypujemy mąką, delikatnie mieszamy; studzimy;


Owoce przekładamy do naczynia żaroodpornego, a na nie ścieramy na grubej tarce kruszonkę. Wierzch posypujemy jeszcze brązowym cukrem. Do piekarnika na ok.20 - 25 minut 180 stopni. Jest OK w chwili kiedy kruszonka się zarumieni;



Jakiś czas temu robiłam crumble z rabarbarem z przepisu BM, było wyśmienite.
Ale! Kruszon z malinami powala na kolana!  Oczywiście jest to subiektywna opinia, choć nie tylko moja :- ) Chrupiąca słodkość ciasta w połączeniu z kwaskowością malin... i jeszcze ten zapach ! 
Polecam ! Nie wymaga zbyt wiele czasu, ani produktów, ani specjalnych zdolności:- )
Sam smak lata.
Pozdrowienia serdeczne !

czwartek, 18 lipca 2013

Kawarna, czyli bułgarski gulasz

18 lipca


Jakiś czas temu wziąłam udział w konkursie ogłoszonym  przez JESTSMAK. Dotyczył on wspomnień kulinarnych z podróży. Niestety :- ( nie wygrałam, ale... Dzielę się przepisem, bo jest po prostu dobry :-)

Smaki, które wspominam szczególnie nostalgicznie to smaki bułgarskie. Wiele lat temu, kiedy w Bułgarii byłam pierwszy raz, trafiliśmy na mały bar w którym gotowało małżeństwo. Oprócz tradycyjnych bułgarskich  potraw  takich jak: sałatka szopska, musaka, czy tarator, jedliśmy papryki nadziewane kozim serem, wspaniałą baraninę z rożna, a nawet raki ! Słońce, ciepłe morze, rodzina, przyjaciele i wspaniałe domowe jedzenie... Czego chcieć więcej? Ja podaję przepis na pyszny, prosty bułgarski gulasz.

Kawarna / porcja na 3 osoby /

4 grubsze plastry schabu
2 średnie pory / białe części /
jedna ostra papryka w strąku
przecier pomidorowy / mały karton lub przecier z 4 pomidorów /
1/2 szklanki czerwonego wytrawnego wina
2-3 liście laurowe, ziele, sól, pieprz
2 łyżki papryki słodkiej w proszku
smalec! do smażenia 
świeża kolendra lub natka pietruszki do posypania;




Mięso pokrojone w kostkę smażymy na smalcu, dodajemy paprykę w proszku,
pokrojone pory, solimy. Po chwili przekładamy do rondla, dodajemy przyprawy i strąk papryki,przecier pomidorowy, dolewamy wino. Gulasz dusi się aż płyn wyparuje. 
Ja dolewam  szklankę przegotowanej wody  i jeszcze chwilę gotuję. W wersji oryginalnej ma być bardzo gęste i tłuste.
Nie polecam jednak smażenie na oleju, czy maśle. Musi być na smalcu.
Smaczego !


Jak zawsze pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających.
Miło mi czytać Wasze komentarze :-)

poniedziałek, 15 lipca 2013

Ozorki w sosie pomidorowym

7 lipca

Moi domownicy przepadają za ozorkami. Wiem, że wielu z Was otrząśnie się z obrzydzeniem prawie...: - ) Ja osobiście bardzo lubię  podroby. Lubię serca, żołądki i cynaderki. Mniej pierogi z dudkami, ale ! W wykonaniu mojej koleżanki Boni są wyjątkiem: - ) Naprawdę przepyszne. Dzisiaj kuchnia serwowała wieprzowe ozorki w dwóch sosach : pomidorowym i pieczeniowym. 





  • 4 oczyszczone ozorki
  • włoszczyzna, sól, papryka ostra
  • 1/2 kartonika przecieru pomidorowego
  • mąka do zagęszczenia sosu
Ozorki obgotowuję parę minut, kiedy przestygną obieram z błon, dzielę wzdłuż każdego; wkładam do gotującego się bulionu warzywnego ok. 3/4 litra; dodaję sól;
Po ok. 1  i 1/2 godziny, kiedy ozorki są miękkie wyjmuję je razem z  warzywami;
Dodaję przecier pomidorowy, czili, zagęszczam; Gotuję jeszcze przez chwilę / już razem z ozorkami /;



Same ozorki z wyglądu może nie są zbyt apetyczne, ale w połączeniu z sosem: pycha ! U nas podane jak pisałam w dwóch wersjach, ponieważ połówka lubi z sosem pieczeniowym:

  • wywar w którym gotowały się ozorki + przetarta przez sitko zesmażona cebulka
  • zagęszczam i doprawiam śmietaną / pamiętamy o zahartowaniu śmietany, czyli uprzednim rozmieszaniu jej w kubeczku z małą ilością sosu /
Dzisiaj ja przygotowałam ozorki do gotowania, a Córka doprawiała sosy - super jej wyszły. Sobie zrobiła z frytkami z młodych ziemniaków / upieczonych w piekarniku bez tłuszczu / , nam usmażyła placki ziemniaczane ! 



 Zdjęcia wersji z sosem pieczeniowym nie zrobiłam  :- (

Pozdrawiam i do miłego !

niedziela, 14 lipca 2013

Proste ciasto piaskowe

14 lipca

Wczoraj korzystając z pogody, a raczej jej braku postanowiłam zając się generalnymi porządkami w domu :- ) Dla odmiany... Choć ogród wciąż i wciąż wymaga opieki i pracy, dom głośno wołał / trochę jak w bajce o Pani Zimie, pamiętacie? / : sprzątnij mnie, sprzątnij ...  Jak zaczęłam, tak dzień zleciał: -) Czasu zostało mało na upieczenie ciasta. Pomyślałam, że  upiekę ciasto piaskowe, proste i szybkie. Z przepisu mamy mojej połówki : - ) 




Wczoraj dostałam od koleżanki fajne musy owocowe, świetnie komponują się z plackiem. Od razu ciasto staje się bardziej letnie ! Bardzo dobrze smakuje ze świeżymi owocami, lekko rozmiksowanymi.




Przepis:

  • 4  całe jaja
  • 3/4 szklanki cukru / może być mniej /
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • rozpuszczone masło
  • szklanka mąki pszennej i szklanka mąki ziemniaczanej
  • u mnie odrobina laski wanilii
Całe jaja mieszamy z cukrem+ proszek+ szklanka mąki + powoli ostudzone masło
+ szklanka mąki; pieczemy ok.45- 50 minut w temperaturze 170-180 stopni. Sprawdzamy patyczkiem, czy dobrze upieczone :- )

U mnie zawsze zbyt szybko rośnie i pęka, co wcale nie zmienia smaku !



Ten przepis jest fajny, bo zmieniając jedynie rodzaj tłuszczu i  rodzaje mąki, można piec inne placki:

  • 4 całe jaja
  • taka sama ilość proszku
  • taka sama ilość cukru
  • 1 i 3/4 szklanki mąki pszennej 
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1/2 szklanki wody / najlepiej gazowanej /
  • 2 łyżki kakao
Jaja + cukier + proszek+ szklanka mąki+ na zmianę olej i woda+ reszta mąki;
Połowę masy wlewamy do keksówki / wysmarowanej tłuszczem /;
Do pozostałej części dodajemy kakao / miksujemy/ i wlewamy w środek jasnej masy; Pieczemy tak samo jak piaskowe;
Nalewając
po kilka łyżek jasnej i ciemnej masy:-) / naprzemiennie / wyjdzie nam  zebra;



Mistrzynią w pieczeniu babek z powyższych przepisów jest moja Córcia:-)
Świetnie wychodzą jej zwłaszcza babki cytrynowe.
Pięknej niedzieli życzę !
Moja połówka ma wolne i udajemy się zaraz na wycieczkę rowerową, mam nadzieję, że deszcz nas nie zmoczy...