Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Obiad. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 kwietnia 2018

Jestem ! Wraz z wiosną w ogrodzie :-)


Jest ! Pojawiła się nagle, bardzo spektakularnie, bez mała od razu zamieniając się w lato :-)
Sprawiła, że urosły nam skrzydła, zachciało się żyć , odnawialność natury daje wiarę w życie- nie tylko to teraźniejsze. Wiosno !!!! Jak dobrze, ze jesteś ...
Dzisiejszy post nie będzie kulinarny, tylko ogrodowo- uczuciowy :-)





Pracy w ogrodzie na przednówku jest  zawsze najwięcej, teraz kiedy Wiosna nadeszła z przytupem to już nie wiadomo w co ręce włożyć... Cudownie jest kiedy ma się pomocników :-) Mój M. naprawdę nie jest fanem ogrodnictwa, tym bardziej doceniam Jego pomoc ! Na Rodziców zawsze mogę liczyć, tyle, tylko, że niestety lat im przybywa, a sił ubywa. .. taka kolej rzeczy... A jednak Wiosna sprawia, że Rodzicom ubywa lat !:-)
Ostatnie dwa tygodnie pięknej pogody były mocno pracowite, ale przecież nie tylko u nas ? Po mega pracowitej sobocie, obie z mamą obiecałyśmy sobie, że dzisiejsza niedziela będzie naprawdę relaksem. Prawie się udało :-) Z rana tylko zrobiłyśmy parę nasadzeń, a potem już tylko lezakowanie, grill i przyjemne popołudnie z gośćmi, którzy odwiedzili nas rowerowo:-)




Wiosna ma tylko jedną wadę - choc dni są dłuższe to mijają o wiele, wiele za szybko.
Kocham Wiosnę za ogrody : nasz ogród, ogród mojej siostry, powstający ogród naszych dzieci, ogrody przyjaciółek, przydomowe ogrody mijane w drodze do pracy:-)
To mój fiś. Każdy ma jakiegoś fisia, ja mam kilka :-) Rodzinia jest moim fisiem, moje wieloletnie przyjaciółki,  książki, a potem ogród i ogród ...




Dlatego też blog i blogosfera zeszły na drugi plan :-) Chociaż bardzo mi jest miło, kiedy dostaję sms-y z pytaniem co co się dzieje? Albo kolega stwierdza, że już nie może patrzeć na mostek cielęcy :-) Bo od ostatniego wpisu minęło już tyle czasu:-)
Fajnie wiedzieć, że choć ten blog tak naprawdę jest pamiętnikiem moim i mojej rodziny ( w pewnym sensie i w pewnych granicach ) to ważny jest też dla innych :-)

Nie mogę nie opowiedzieć o naszych drugich, wspólnych wyjazdowych Świętach. W zeszłym roku spędzaliśmy je w Cieplicach, w odwiedzinach u taty , który był w sanatorium. Niestety ani syn siostry jego dziewczyna, ani nasze dzieci nie wyjechały wtedy z nami :-(
W tym roku było inaczej.
Co roku wyjeżdżamy w Wielką Sobotę do Kazimierza nad Wisłą ( conamniej 20 lat ), świecimy pokarmy, a potem świętujemy wspólnie w restauracji. W tym roku było nas 36 osób. Postanowiliśmy rodzinnie zostać w Kazimierzu na Święta. Choć pogoda się nie popisała i tak był świetnie ! Żałowaliśmy tylko, że siostra M., szwagier i siostrzeniec dojechali dopiero w Wielką Niedzielę. Jednak i tak mogliśmy sporo czasu spędzić razem.





Córcia stwierdziła, że to były najlepsze Święta ! Każdy jednogłośnie zadeklarował chęć powtórzenia takiego wyjazdu w przyszłym roku. To wielka radość, bo patrząc wokoło nie jest to standart, żeby rodzinne Święta cieszyły wszystkich.
Trzymam kciuki, żeby było tak zawsze.




Pozdrawiam wszystkich zaglądających !


niedziela, 4 marca 2018

Faszerowany mostek cielęcy


Zima trwa i nie odpuszcza :-( To raczej wszyscy widzą... U nas od tygodnia trwa choroba, jakas paskudna pochodna grypy... Okropne toto, bo osłabia organizm tak, że ciężko się pozbierać. Siły nie ma na nic. Dzisiaj przy pięknym słonku postanowiliśmy wyjść na spacer - zmęczyliśmy się jak przy wchodzeniu na nie przymierzając jakąś górę...
A tydzień temu jeszcze, w sobotę gościliśmy na imieninach M. rodzinę. Było bardzo wesoło i naprawdę smacznie :-) W roli głównej oprócz solenizanta wystąpiła cielęcina :-) Jako faszerowany mostek cielęcy.



Przepis:


  • odkoszczony mostek cielęcy
  • 1/2 kg ( zmielonej) wołowiny, 1/2 kg biodrówki ( zmielonej )
  • sól, pieprz do smaku
  • natka zielonej pietruszki
  • sznurek masarski
Umyty mostek wkładamy na noc do solanki ( na dwa litry wody, dwie łyżki soli oraz dowolne zioła: czosnek, pieprz, liście, ziele )
Zmielone mięso mieszamy z solą i pieprzem oraz dodajemy jajko oraz tyle bułki tartej, żeby farsz był kleisty. Na koniec mieszamy z posiakaną natką pietruszki . Osuszony mostek rozbijamy tłuczkiem, na całości układamy farsz. Zwijamy nie przejmując się jeśli mielone będzie się wydostawać :-) Zawiązujemy sznurkiem na tyle mocno, żeby powstała  rolada się trzymała. Ja mostek zawinęłam w pergamin i piekłam w naczyniu żaroodpornym ok. 2,5 godziny w tem. 190 stopni. Parę razy podlewałam bulionem.

Ponieważ mostek miał być daniem obiadowym został pokrojony na gorąco - stąd kawałki nie są idealne. Gdyby pozwolić mu ostygnąć byłyby super do chleba:-)


SERDECZNIE POZDRAWIAM WSZYSTKICH ZAGLĄDAJĄCYCH ! ŻYCZĘ ABY WSZYSTKIE WIRUSY OMIJAŁY WAS BOKIEM :-)

niedziela, 2 kwietnia 2017

Kładziochy razowe i WIOSNA !


Wreszcie naprawdę widać WIOSNĘ! Wszyscy o tym piszą , cały instagram pełen pięknych zdjęć. Na kulinarnych i artystycznych blogach przygotowania do Wielkanocy w pełni. Ja, podobnie jak wszyscy cieszę się Wiosną, ale nie szaleję w kuchni, nie obmyślam świątecznego menu, dlatego, że w tym roku wyjeżdżamy. Święta spędzimy  najpierw jak zawsze w Kazimierzu nad Wisłą ( Wielką Sobotę z przyjaciómi ), a resztę w Cieplicach - Zdroju- odwiedzając tatę, który jest tam w sanatorium.
 Dzisiaj, po ciężkiej weekendowej pracy w ogrodzie ( ale owocnej bardzo) dzielę się z Wami prostym przepisem na fajne kluchy i oczywiście zapraszam na spacer po moim ogrodzie:-) 





Proste kładziochy:

  • szklanka wody
  • 2 jaja
  • sół, pieprz
  • posiekana zielona pieruszka
  • mąka pełnoziarnista: 1,5 -2 szklanki
Wszystkie składniki mieszamy do uzyskania dość gęstej masy:-)
Na gotującą, osoloną wodę kładziemy łyżeczką kluski; po chwili delikatnie mieszamy, a po trzech - czterech minutach odcedzamy; podajemy z sosem, gulaszem lub z boczkiem i bryndzą albo wędzonym, białym serem;


NARESZCIE WIOSNA !!!


























Weekend upłynął pracowicie, ale też bardzo miło.  Była wspaniała pogoda, nocowała u nas mama ( bardzo dobrze się nam razem pracuje), zrobiłyśmy masę prac ogrodowych u Dzieci, a na koniec jeszcze mieliśmy na " nocowance" ulubionych siostrzeńców. Choć nie spowinowaceni ze sobą ( jeden mój,  drugi męża ) to  bardzo się lubią i co najważniejsze chcą do nas przyjeżdżać . Było pierwsze ognisko i kiełbaska z patyka.


Tu mama Tereska myśli co by jeszcze wykopać do ogrodu  Wnuczków,
a tu chłopcy grający w Milionerów:-)  przy pieczeniu kiełbasek...



A na koniec  weekendu zasłużony odpoczynek:-)




Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających !  Niech Wiosna będzie z NAMI :-)

wtorek, 24 stycznia 2017

Udziec barani z glazurowaną marchewką i domowymi kluseczkami oraz policzki wołowe:-)



Jednak chyba nie lubię Zimy. Mam już dość tego ubierania się, palenia w piecu, zmiennej aury, wsiadania do zimnego samochodu i ... chcę już Wiosny ! Ptaki rano śpiewają - co trochę mnie dziwi, ale może zwiastuje wcześniejsze Jej nadejście? Póki co dziś jeszcze zimowy wpis obiadowy:-)
Do dzisiejszego posta  wkradł się chochlik, a raczej moje zimowe roztargnienie:-(
Poniższe zdjęcie to są policzki wołowe ! 
Barani udziec podawany był u mnie z knedliczkami:-) Za zamieszanie przepraszam, oba mięsa będą świetnie smakowały zarówno z kluseczkami jak i knedliczkami, a glazurowana marchewka jak znalazł:-)



Przepis: / porcja na 5- 6 osób /


  • odkoszczony udziec barani /1.5 kg /
  • marynata : na 1 litr wody - 2 łyżki soli, ziele, liść, jałowiec, czosnek, 2 łyżki octu
Mięso myjemy, wkładamy do marynaty na noc; dusimy pod przykryciem / podlewając wodą z czerwonym winem /  około 1,5 godziny w 190 -200 stopniach ; kiedy mięso jest miękkie, zdejmujemy przykrywkę i pozwalamy mu się przypiec;

Przygotowujemy sos:
  • do powstałego z pieczenia wywaru dodajemy wody, przyprawiamy do smaku i lekko zagęszczamy mąką
Marchewka:
  • obraną i pokrojoną w talarki marchewkę gotujemy na średnio- twardo, karmelizujemy na patelni cukier / 2 łyżki / , dodajemy ostrożnie trochę wody i mieszamy w nim marchewkę;
Kluseczki kładzione:
  • szklanka mleka
  • dwie szklanki mąki
  • 1/2 łyżeczki soli ,pieprz
  • dwa jajka
Wszystko mieszamy do uzyskania gładkiej masy o konsystencji gładkiej śmietany;
Część ciasta kluseczkowego wykładamy na deskę do krojenia i energicznie nożem zsuwamy na osolony wrzątek; po chwili delikatnie mieszamy i powtarzamy czynność; kluski odcedzamy i podajemy z mięsem, sosem i marchewką:-)

W sam raz na chłodne, jeszcze zimowe dni !

Prezentuję tu fotkę (  prawdziwego już )udźca : 




Policzki wołowe wolno gotowane:

  • porcja policzków kupiona w Lidlu ( w opakowaniu) - podgrzana 5 minut jak podano w przepisie; sos z tej porcji rozcieńczyłam i doprawiłam ( czerwonym winem, pieprzem) oraz trochę zagęściłam
  • knedliczki przepis TUTAJ oraz TUTAJ
Danie warte powtórzenia:-)


PS. Nawet niedzielny spacer mnie nie pocieszył : wilgotno i pochmurnie:-( 


czwartek, 24 listopada 2016

Sałatka z kaszy i dodatków, na ciepło i zimno:-)


Coraz więcej obowiązków, coraz mniej czasu... A przecież  Wielkimi Krokami zbliża się najpiękniejszy dla mnie czas w roku: Boże Narodzenie :-) Wyciągam z ukrycia steropianowe bombki i sfilcowaną włóczkę: zaczynam  świąteczne dekoracje; 
Tak się składa, że ostatnio coraz mniej gotuję, pieczenie też czeka  lepszych czasów   ( czytaj: do przed - Świąt ). Obiad podszykowuję wieczorami, a potem "wykańcza " go M. Często gotuje sam:-) Wczoraj była pomidorówka do której zamiast makaronu, czy ryżu, ugotowałam bulgur. Smakowała super. Dzisiaj z pozostałej kaszy zrobiłam szybką sałatkę - świetną do pracy. 


Sałatka na śniadanie lub obiad:-)

  • 1/2 szklanki kaszy bulgur 
  • kilka suszonych pomidorów
  • łodyżka selera naciowego
  • zblanszowana mała marchewka
  • orzechy włoskie
  • odrobina tartego imbiru
  • natka pietruszki
  • sól, pieprz do smaku
  • oliwa z suszonych pomidorów
Kaszę gotujemy w osolonej wodzie około 12 minut, odcedzoną studzimy pod przykryciem;
marchwkę blanszujemy, tak aby pozostała chrupiąca i kroimy ją w paseczki; pomidory kroimy na kawałki, również selera; obrane orzechy siekamy ;dodajemy starty imbir; wszystkie składniki mieszamy; polewamy oliwą; doprawiamy do smaku i posypujemy natką pietruszki;
Możemy jeść sałatkę na zimno lub na ciepło;



Ten lodówkowy recykling uważam za bardzo udany.

Serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających !

środa, 6 lipca 2016

Młody bób z baraniną w kociołku i lipiec w ogrodzie

Dzisiaj mieliśmy z M wolny od pracy dzień. Spędziliśmy go dość leniwie muszę przyznać:-)  M. uwarzył obiad na ognisku. Składnikiem głównym była baranina. Pomyślałam, że fajnie będzie komponowała się z bobem. Ugotowałam go wcześniej i obrałam ze skórki. M. dodał jeszcze kawałki białej kiełbasy, trochę boczku, cieciorkę, marchewkę i cebulę. W biesiadowaniu przy ognisku przeszkodził nam gwałtowny wiatr i deszcz. Przenieśliśmy się pod dach:-)




Gulasz z baraniną z kociołka:


  • kawałek młodej baraniny  /zamarynowany wcześniej /
  • dwa kawałki białej kiełbaski
  • kawałek boczku wędzonego
  • litr ugotowanego i obranego bobu
  • cieciorka z puszki
  • dwie marchewki / kostka /
  • dwie cebule / talarki /
  • czosnek, rozmaryn, sól, pieprz,kumin
  • około 2 litrów wody
  • posiekana natka pietruszki
W rozgrzanym na ogniu kociołku podsmażamy kawałki boczku, cebulę, kiełbasę, mięso, czosnek i marchewkę; podlewamy po trochu wodą; dodajemy przyprawy;
gotujemy do miękkości  mięsa; ostrożnie solimy, ponieważ mięso jest już słone;
pod koniec dodajemy cieciorkę, a potem bób;

Mój M. bez próbowania posolił i ... trzeba był opić dużo wody. Zaproszeni do ucztowania rodzice stwierdzili, że widać ciągle zakochany:-)

Wspominaliśmy urodziny naszej Córci:-) Dzisiaj Jej 24 urodziny ! A wydaje się, że to tak niedawno...



A teraz prezentuję zdjęcia  ogrodu zrobione przez Córcię:
















Dzień minął o wiele za szybko:-)