wtorek, 7 czerwca 2016

Młody szpinak w roli głównej, czyli sałatka na drugie śniadanie i rzecz o książkach

Nie będzie to nic nowego, ani tym bardziej odkrywczego, że Maj już dawno nas opuścił... Zabrał ze sobą zapach konwalii, piękne kwiaty bzu, ususzył wiechcie akacji...
Nie będę po nim płakać, bo brat Maja, Czerwiec jest równie zachwycający:-) Zaczarował piwonie, w słońcu mienią się kwiatostany perukowca, pachną lewkonie, kwitnie krzew Mojżesza. Można by wyliczać bez końca:-) Cały mój ogród przysypany jest uschniętymi akacjowymi płatkami i nie wygląda to dobrze:-( Pogodziłam się z tym już dawno temu : leśny ogród to ciągłe zmiany, nie da się nad nim zapanować:-)

Wczoraj zebrałam z grządki młode liście szpinaku z myślą o sałatce do pracy dla mnie i mojego M. Zwykle wstajemy oboje skoro świt:-) Dzisiaj było inaczej. Nie słyszałam kiedy M. wyruszył na poranną 10 km przebieżkę:-) Obudził mnie dopiero dźwięk domofonu o 7.10. Sałatkę udało się jednak / w biegu / przygotować:-) Swoją własną porcję dopieściłam nieco dodając moje ukochane truskawki.



Przepis: / porcja na cztery osoby /

  • młode liście szpinaku / objętość małej sałaty /
  • 3 jajka
  • 1/2 paczki szynki szwarcwaldzkiej
  • 1 pomidor
  • 2-3 suszone pomidory
  • młoda cebulka
  • pestki dyni lub słonecznika
  • świeży koperek
  • może być kawałek sera o mocnym smaku
  • kilka dojrzałych truskawek 
  • sos: łyżka majonezu, łyżka keczupu, 2 łyżki jogurtu greckiego
  • u mnie jeszcze ocet balsamiczny cytrusowy
Opłukane liście szpinaku suszymy, odrywamy długie ogonki, ugotowane na twardo jaja kroimy w kostkę, cebulę w piórka, w kostkę również pomidory; szynkę tnę nożyczkami w cienkie paski, ser również w kostkę, siekamy koperek; wszystko delikatnie mieszamy; polewamy sosem i dekorujemy truskawkami oraz octem;



Sałatka przygotowana została na drugie śniadanie, na pierwsze zjadłam kanapki z białym serem, majowym miodem oraz... truskawkami oczywiście:-)



Dawno nie było nic o książkach, dlatego podzielę się tym co teraz czytam. Skończyłam Nagrody  Ericha Segala. Tego autora znałam tylko / z czasów młodości / słynne Love Story / zresztą kupiłam ją z sentymentu /. Nagrody to powieść wielowątkowa, której tematem jest świat naukowców, odkryć w dziedzinie fizyki i medycyny, walka o Nobla, o własne życie, o miłość. Świetnie napisana, w przystępnym językiem tłumaczy zawiłości naukowe. Wielka w tym zasługa tłumacza:-)
Survival czytam na wyrywki dla poprawy humoru, bo to świetnie opracowany podręcznik współczesnych dobrych manier:-) 
Maję Popielarską mam zawsze pod ręką, bo to nie tylko poradnik, ale też i notes. Zaglądam tam, żeby wiedzieć, kiedy i jaki robiłam np. oprysk roślin.
Wniebowziętych Łuczaka jeszcze nie zaczęłam, ale zrobię to na pewno, bo to rzecz o duecie Maklakiewicz i Himilsbach: detektorach obłudy i kołtuństwa: jak określił ich reżyser Kondratiuk. Na każde czasy, a na dzisiejsze szczególnie...

Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich zaglądających!




2 komentarze:

  1. Leśny ogród jest jednym z najpiękniejszych :) Fakt, bywa w nim bałagan, ale czy widział ktoś leśniczych z odkurzaczami w lesie?
    Lubię ogrody naturalne, jeszcze jak dominują w nich nasze rodzime rośliny. Mogę popatrzeć na wymuskane ogrody z egzotycznymi roślinami, mogę podziwiać urok rzadko spotykanych kwiatów, krzewów i drzew, ale nie mogłabym wśród nich stale żyć. Owszem, wkomponować w ogród coś, co wyjątkowo wpadło mi w oko - jak najbardziej. Ale żyć najmilej wśród "swojaków"
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie także mnóstwo pospadanych liści, nasion i gałązeczek. Jeżeli to komuś przeszkadza to niestety jego problem, bo dla mnie takie elementy dodają ogrodowi naturalności. Doskonały pomysł z tą sałatką! Książkę Popielarskiej chętnie bym przygarnęła... pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń