Przypomniał mi się wierszyk z dzieciństwa, którego uczyła mnie babcia:-)
Już listopad listek opadł z jabłoni i gruszy,
tylko patrzec jak nam śnieżek cały świat przypruszy...
Śniegu jeszcze nie ma póki co, ale liści w naszym ogrodzie cała masa...
Grabimy, wywozimy, znowu grabimy... A w międzyczasie byłam z przyjaciółkami w poprzedni weekend w Poznaniu :-) Do wyjazdu zachęciła nas wystawa "Frida Kahlo i Diego Riviera. Polski kontekst." Dzięki niej zebrałyśmy się do kupy :-) i udało nam się pięknie, wesoło i ... kulturalnie :-) spędzić trochę czasu RAZEM.
Na zdjęciu z Fridą nie ma nas wszystkich - niektóre Laleczki wciąż ogladały wystawę. Było nas dziesięć i pierwszego dnia wspólnie oddawałyśmy się zająciom kulturalno - kulinarnym. Drugiego podzieliłyśmy się na grupy: jedna ( siedmioosobowa ) pojechała oglądać wystawę Body Words, a druga ( trzyosobowa) udała się do Muzeum Rogala na warsztaty.Chociaż pogoda nam nie dopisała, to humory jak najbardziej ! Musimy częściej organizować takie wypady:-)
Za nami już Wszystkich Świętych, odwiedzaliśmy nekropolie, ale też małe cmentarze i leśnie mogiły. 1 listopada tradycjnie gościliśmy bliskich na obiedzie. Jak zawsze daniem głównym był udziec barani w sosie i kapusta z grochem. Baraninę przygotowujemy my, ale kapustę siostra M. I jest to najlepsza kapusta z grochem jaką jadłam !
Na zdjęciu, które robił M. - marna reszta:-(
Wolny czas staramy się spędzać w miarę możliwości na powietrzu - czasem udaje się nam spacerować po lesie, czasem zachwycamy się jesienią w ogrodzie przyjaciół.
Zdarza się, że ogarnia nas jesienna chandra, lekarstwem na nią jest poranny trenig, a ja czasami wieczorem po prostu idę wcześniej spać. Trzeba to jakoś przeczekać... Jeszcze parę dni i przyzwyczaimy się ( chyba) do zmiany czasu :-)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających !









