Zima jakaś humorzasta w tym roku: wysokie temperatury, potem duże mrozy, teraz znowu plucha i zaraz zamarzająca mżawka. Łatwo nie jest...
Dlatego my dopieszczamy się rozgrzewającą i pożywną grochówą z kociołka, wędzimy również karpia, który okazał się hitem ! O nim jednak w osobnym wpisie, kiedy powtórzymy wędzenie : nie zrobiłam żadnego zdjęcia / chyba z wielkiego przejęcia, czy gościom będzie smakował /, a ryba szybko się rozeszła :-)
Przy Święcie Trzech Króli na obiad przygotowaliśmy super grochówkę z ogniska i właśnie rybę z wędzarni. Ja byłam tylko podkuchennym, kucharzem był mój M.
Dzisiaj podaję przepis na grochówkę z kociołka i wszystkich, którzy mają możliwości gotowania na ognisku zachęcam do eksperymentowania. Takiego smaku nie da się z niczym porównać. No, może zupa, albo bigos upichcony na węglowej, starej kuchni ma prawo startować w konkursie:-) Tyle tylko, że dzisiaj chyba łatwiej o ognisko?
PRZEPIS / około 10 - 11 litrów zupy /
- 1 kg łupanego grochu / namoczonego wcześniej /
- włoszczyzna / 3 spore marchewki, dwie pietruchy, mały seler, mały por, 3 cebule/
- około 6 średnich ziemniaków
- ziele angielskie, liść laurowy, majeranek, sól, pieprz, mielony kminek
- 2-3 ząbki czosnku
- 1/2 kg boczku / u nas gotowany /
- ok.70 dag wędzonych żeberek mięsnych
- 1/2 kg kiełbasy / dobrej jakości /
Obieramy i myjemy włoszczyznę.; Marchew kroimy w kosteczkę, cebulę również, ziemniaki też w kostkę,reszta w całości; żeberka kroimy na kawałki; boczek i kiełbasę w kostkę;
Potem trzeba rozpalić ognisko, wygotować na nim kociołek:-)
Podsmażyć kolejno w kociołku : boczek i kiełbaskę, potem marchewkę i cebulkę plus czosnek; dodać wody / początkowo około 4 litrów /; dodać pozostałe warzywa oraz ziemniaki,dołożyć żeberka; dodać wody; po około 40 - 45 minutach / kiedy żeberka będą już miękkie / wyławiamy je; kiedy ostygną obieramy z kostek /; wyjmujemy też pora, pietruszkę i selera /;
teraz czas na groch : ostrożnie po trochu dokładamy go do kotła; po czym okazuje się, że trzeba jeszcze dolać trochę wody:-) Zupa ma być bardzo gęsta, ale nie może się przypalić. Pilnujemy ognia, wysokości kotła nad nim i mieszamy często; po około 15 minutach dokładamy obrane żeberka; na koniec dosmaczamy solą, pieprzem i majerankiem.
Grochówa pyka sobie na ognisku, a my czekamy na gości.
Ps. Miałam obawy, co zrobimy z taką ilością zupy. Zupełnie niepotrzebnie:-)
Zachwytów nie było końca ! Dostał je oczywiście KUCHARZ, NIE PODKUCHENNY:-(
Pozdrawiam serdecznie.























