niedziela, 23 sierpnia 2015

Śniadanie fit i znowu ogród ...

Mamy piękne, prawdziwe lato, z dobrymi temperaturami, niestety zbyt suche... Cóż, wszystkiego mieć nie można :-( Gościmy rodzinę, znajomych, dużo jeździmy rowerami, ja  cały czas piechotą do autobusu np, a mam spoory kawałek :-) W międzyczasie tak zwanym cały czas robią się przetwory na zimę. Ostatnio przerobiłam z zięciem 33 kg pomidorów. Spiżarnia się zapełnia. Lato trwaj ! 
Mąż cały czas intensywnie trenuje, więc przyrządzam mu  drugie śniadania fit, żeby mógł zjeść po siłowni. Dzisiaj owsianka z owocami:



Przepis:
1/2 szklanki płatków owsianych górskich zalewam na noc wrzątkiem; rano dolewam gorącego mleka; kiedy przestygnie 1/2 łyżeczki miodu; siekam kilka orzechów włoskich; dorzucam kilka rodzynek; posypuję cynamonem
1/2 szklanki jogurtu greckiego mieszam z 1/2 łyżeczki miodu; polewam owsiankę;
na wierzch układam owoce; tu połówki ostatnich czereśni:-)


Jak brakuje basenu, albo się znudzi, alternatywą jest wodna ślizgawka :-)









Chmiel tak obrodził, że chyba będzie można uwarzyć piwo :-)


Setdeczności dla wszystkich zaglądających !

piątek, 14 sierpnia 2015

Międzyblogowy kącik czytelniczy : te przeczytane ostatnio

O tym, że dzień za krótki, a doba ma za mało godzin to nic nowego, prawda? 
Wstąpiłam do kącika czytelniczego   i nie wywiązuję się z podjętych zobowiązań :-(
Nie jest to do końca prawdą : czytam więcej niż jedną książkę w miesiącu :-), ale już ze zrobieniem wpisu jest kłopot... :-( Dzisisiaj nadrabiam zaległości i przedstawiam moje lektury na lato.


Oto moje propozycje:



Kulisy Kulinarnej Akademi  Marka Brzezińskiego stanowią dla mnie przerywnik między innymi lekturami. To taki zabawny deser. Czytam na głos mężowi, kiedy leżakujemy w ogrodzie:-) Wszystkie przedstawione pozycje są warte przeczytania, jednak dla mnie pierwszą trójkę stanowią:




Szmaragdowa tablica Carli Montero wciąga i zachwyca dokładnie tak jak przekonuje nas okładka :-) Wiele wątków, wiele historii, ciągła retrospekcja : czasy wojenne i teraźniejszość. Większość akcji dzieje się w Paryżu, ale odwiedzamy też Moskwę  i Barcelonę. Ta powieść zawiera w sobie wszystko to co sprawia, że czyta się ją jednym tchem. W sam raz na wakacje.

Każdy szczyt ma swój Czubaszek to rozmowa Artura Andrusa z Marią Czubaszek.
Bardzo lubię i Andrusa i Czubaszek:-) W rozmowie o swoim życiu Maria jest nie tylko ironicznie śmieszna, ale bardzo szczera.  Pięknie mówi o swoich przyjaźniach , o małżeńskiej miłości / choć nie pamięta, kiedy brała ślub :-) /, z lekką pogardą wypowiada się na temat swojej twórczości. I co mnie najbardziej ujęło : nie przypisuje sobie zasług z tytułu walki z ówczesną władzą. I nie wstydzi się o tym mówić. Żeby nie było : to nie do końca są rozmowy wesołe. Polecam.

Pejzaż sentymentalny to powrót do czasów pierwszych miłości. Siesicką bardzo lubiłam czytać wtedy, a i teraz sięgam  po nowe pozycje. Kontynuacja Zapałki na zakręcie, jest przewidywalna, ale jak to u Siesickiej postaci z krwi i kości , z mocnym zarysem psychologicznym. Przeczytałam z wielką radością.

Czytajmy kochani , czytajmy !!!


piątek, 7 sierpnia 2015

Menu na imprezę :-)


Od wielu lat spotykam się imieniowo z koleżankami z mojej wsi :-) Jest ich trzy. Agata, Marzena i Wiola.
Dołącza do ich zacnego grona moja wieletnia  ' miejska ' przyjaciółka Mariola:-)
To chyba jeden z nielicznych dni, kiedy wszystkie razem spotykamy się przy jednym stole. Zawsze coś wypada: inna zmiana w pracy, ważne sprawy do załatwienia. Imieniowe spotkanie jest tylko jedno. Dlatego tak znaczące:-)
W tym roku przygotowałam zupę krem z białych warzyw, sałatkę z szynką parmeńską,
przystawkę z grilowanej cukinii / pomysł TU / z sałatką krabową, parę dodatków i crumble z gruszkami z CUKIERNI LIDLA;



Młode cukinie / u mnie dwie /  myjemy, kroimy wzdłuż na cienkie paski, posypujemy solą, pieprzem, zmiażdżonym czosnkiem , ziołami i oliwą; grilujemy na patelni z obu stron; osączamy;
Sałatka  karabowa / paluszki krabowe, ja kupuję w rybnym mają lepszy skład /; 2-3 ogórki; łyżka kukurydzy; kilka rzodkiewek; 2-3 jaja; 1/2 cebuli ;łyżka majonezu, jedna lub dwie jogurtu greckiego; sól, pieprz; koperek
Kroimy drobno paluszki; ogórki ścieramy na grubych oczkach i odciskamy z soku; rzodkwiekę też; jajka ścieramy, ale nie odciskamy :-)
cebulę siekamy w piórka; składniki mieszamy dodajemy kukurydzę; z majonezu, jogurtu oraz przypraw robimy sos; składniki mieszamy odstawiamy do lodówki na ok. godzinę;
MOŻNA TEŻ TAK tylko bez oliwek :-)

plastry cukini smarujemy sałatką zawijamy w ruloniki;



SAŁATKA Z SZYNKĄ , tu wersja bez jajek ;



CRUMBLE Z GRUSZKAMI przepis Gruszki karmelizowane pod chrupiącą kruszonką
W tym przepisie zastąpiłam żurawiną wydrylowanymi wiśniami, co według mnie wyszło na dobre:-) To crumble jest bardzo słodkie mimo dużej ilości soku z cytryny dodanej do gruszek;  Ale oczywiście to rzecz gustu; Przepis na pewno wykorzystam do kwaśnych jabłek i węgierek; 

Dzisiaj tyle; O kremie z białych warzyw w osobnym wpisie.

Pozdrowienia serdeczne ! Nie powiem , że gorące, bo chyba każdy ma dość ?




niedziela, 2 sierpnia 2015

Odchudzone letnie tiramisu

Tiramisu to deser, który smakuje o każdej porze roku. Mocno schłodzony świetnie komponuje się z letnim wieczorem :-) U nas nieco odchudzony i z dodatkiem borówek ameryjańskich.




Przepis na dwie porcje:


  • kilka biszkoptów
  • 1/2  małego opakowania mascarpone
  • 1/2 małego jogurtu greckiego / czyli 100ml /
  • 1 jajo
  • 1/4 szklanki mocnej kawy + łyżka koniaku / lub amaretto albo innego alkoholu/
  • 1-2 łyżeczki cukru pudru / opcjonalnie /
Odzielamy białko od żółtka. białko ubijamy na sztywną pianę, żółtko / w osobnym naczyniu / ukręcamy z pudrem; do masy 'żółtkowej ' dodajemy serek i jogurt /ucieramy/, a potem delikatnie mieszamy z białkiem; biszkopty moczymy chwilę w ponczu kawowo - koniakowym i układamy na dnie pucharków; na nie kładziemy część masy serowej, posypjemy borówkami; potem znowu biszkopty i ponownie masa; posypujemy borówkami;
Tym razem nie posypywałam masy serowej kakao - ale oczywiście można.

Pucharki wstawiamy na minimum dwie godziny do lodówki.

Deser pięknie komponuje się z wieczornym cykaniem świerszczy i oszołamiającym zapachem floksów... Lato nie odchodź !







Serdeczności !

wtorek, 28 lipca 2015

Rowerowo po lubelskim , czyli nasze 25 lecie

Mój blog już od dawna przestał być ogrodowo - kulinarnym:-( Stał się bardziej rodzajem pamiętnika w którym notuję ważne dla mnie zdarzenia, chwile, nastroje czasem. Ciągle zaglądam na swoje ulubione blogi, śledzę je z uwagą, chociaż nie zawsze zostawiam ślad w postaci komentarza. W kuchni jakoś mnie mniej, ogrodem jestem ciągle zajęta  w dużym wymiarze czasu :-)
Dzisiaj o naszym małżeńskim wyjeździe: znowu do Kazimierza nad Wisłą, bo to nasze ulubione miejsce TUTAJ;
W piątek wyruszyliśmy z rowerami na przedłużony weekend. Intensywnie spędziliśmy trzy dni, w ciagu których przejechaliśmy niezwiedzane przez nas dotąd okolice Kazimierza. 



























Przejechaliśmy ponad 100 km . W piątek była tylko rozgrzewka, potem leniuchowanie przy ognisku na działce:-) W sobotę jeździliśmy już od rana do późnego popołudnia. Było 'hadrcorowo', bo temperatura mocno wysoka, a po południu asfalt oddawał ją podwójnie:-( Dobrze, że na trasie : Kazimierz- Rąblów- Wąwolnica zrobiliśmy przerwę na ochłodę w basenie. Był plan dojechania do Nałęczowa, brakowało pięciu kilometrów. Dla mnie było zbyt gorąco i myśl, że to pięć do Nałęczowa i pięć z powrotem mocno mnie wystraszyła:-( Kochany mój dbając o moje zdrowie zarządził powrót :-)
W naszym hotelu również ratował nas basen. Po wyprawie w wysokich temperaturach  miło było popływać w chłodnej wodzie. Sobotni wieczór spędziliśmy na rynku w Kazimierzu słuchając muzyki na żywo, oglądając burzę, robiąc obserwacje socjologiczne... :-)
W niedzielę zrobiliśmy trasę : Kazimierz - Puławy - Janowiec i wróciliśmy promem do Kazimierza. Było już znacznie chłodniej, więc jechało się o wiele, wiele przyjemniej.
W poniedziałek nie dałam się już namówić na rower... Pospacerowaliśmy nad Wisłą, poszliśmy na kawę i tak skończył się nasz rocznicowy weekend...





Dzisiaj mija 25 lat jak jesteśmy razem. Trochę mnie to przeraża mówiąc szczerze... Że może więcej już za nami niż przed? Wydaje się, że dopiero co przeprowadziliśmy się na wieś, jeszcze wczoraj Córcia była małą przylepą, a Rodzice świętowali 35 lecie ślubu... Dzisiaj już od dawna nie ma Rodziców męża, Córcia założyła własną rodzinę, a my ? Mamy wielkie SZCZĘŚCIE: ciągle kochamy się bardzo, bardzo mocno. Nie ma dnia w którym o tym nie myślę.



Nasz rocznicowy wieczór :-) Pozdrawiam !

niedziela, 12 lipca 2015

Chleb żytnio - orkiszowy

Przepis jest prosty, żadnych komplikacji. Mojej rodzinie i znajomym smakuje bardzo;
Od jakiegoś czasu piekę go w każdą sobotę.



Przepis dostałam od pani Ewy asystentki stomatologa w naszej przychodni : razem z zaczynem :-) Moja kochana Połówka wspaniale sprawdza się w wyrabianiu ciasta.



Przepis:


  • 1 kg mąki orkiszowej / można również z pszenną typ 500 /
  • 1szklanka mąki żytniej
  • 1 szklanka pszennej razowej
  • 1 szklanka zaczynu pszenno -żytniego
  • ok. 4- 5 szklanek letniej wody
  • 1 1/2 łyżki soli
  • 2-3 łyżki miodu 
  • 1/2 szklanki siemienia
  • 1/2 dyni
  • 1/2 słonecznika
  • 1 szklanka płatków owsianych górskich
  • można dodać czarnuszkę, żurawinę, otręby / wówczas w odpowiednich proporcjach /
Mąki mieszamy na sucho dodając ziarna, dodajemy zaczyn, miód rozpuszczamy w szklance wody, w drugiej sól; wlewamy do ciasta wraz z kolejnymi dwoma szklankami; wyrabiamy; jeśli ciasto jest zbyt tępe doddajemy jeszcze szklankę wody; Odkładamy 3/4 szklanki na zaczyn do kolejnej porcji;
Zostawiamy w misce, posypujemy mąką, przykrywamy  ściereczką i odstawiamy  na noc w ciepłe miejsce. Rano wytrabiamy ponownie, przekładamy do dwóch długich foremek wysmarowanych tłuszczem; pozwalamy chlebom jeszcze rosnąć około 2 godzin. Pieczemy 30 minut w temperaturze 230 stopni, potem zmniejszamy temepraturę do 180 i pieczemy jeszcze 30 minut. Wyjmujemy foremki z piekarnika, a z nich chleb; jeszcze na parę minut do ostygniędzia piekarnika trzymamy bochenki na kratce; potem pozwalamy im ostygnąć;


Kolejnym razem muszę naciąć bochenki, ponieważ pękają podczas pieczenia. W zasadzie w niczym to nie przeszkadza: przy krojeniu skórka ładnie trzyma się kromki. Ale ładniej wyglądałyby reguralne pęknięcia :-)

Pozdrawiam wszystkich zaglądających !

środa, 1 lipca 2015

Truskawki w słoikach i lato w ogrodzie

Siostra wyjechała na tygodniowy urlop i zastępuję ją w pracy. Czuję się małokomfortowo w kilkugodzinnym zamknięciu:-(  Wracam do domu przed  19.00, zrzucam buty i spaceruję po trawie, wciągam w płuca zapach róż, wiciokrzewu, lawendy... Miejski hałas zamieniam na śpiew ptaków i kumkanie żab... Przytulam się mocno do męża... Dzięki uropowi Siostry moje życie zyskuje nowy wymiar: cieszę się każdą wolną chwilą ! Są i minusy : zaniedbuję blogowanie. Zaległości nie da się nadrobić . Nie mam ich za to w spiżarni : zaczynają ją zapełniać przetwory, najpierw słoiki z dżemem truskawkowym.  A jutro o świcie  zrywam czerwoną porzeczkę / w tym roku obrodziła i jest mega słodka / , będzie z niej galaretka i nalewka:-) 



I jeszcze kolejny spacer po ogrodzie:



Czas na kawę zawsze musi się znaleźć :-)















Naprawdę chwytam każdą chwilę lata :-)