środa, 12 czerwca 2013

Ciągle pada, a z tego cieszy się mój ogród...

11 czerwiec

Chwilowo przerwa  z wpisami kulinarnymi, choć uzbierało mi się ich sporo. Odwiedzałam zaprzyjaźnione blogi w poszukiwaniu ciekawych przepisów na kolejną babską imprezę, tym razem jak pisałam u mojej siostry:-) Lista prawie zamknięta. Oczywiście pochwalę się wszystkim po spotkaniu... Zanim przejdę do opowieści o moim ogrodzie, jeszcze pewna dygresja, myśl która nie daje mi spokoju od kilku dni. Muszę się nią z Wami podzielić. Dziennikarz radiowy odczytywał dane Państwowego Instytutu Higieny. O ludzie ! Nie będę przytaczała tu wszystkich tych zatrważających danych, bo włos się jeży i słabo się robi i wierzyć się nie chce po prostu. Większość Polaków nie myje rąk po wyjściu z toalety ! Może nawet nie wstrząsnęłoby to mną wcale, gdyby nie fakt,  że  / sądząc z ilości kulinarnych blogów/ prawie cała Polska gotuje: - )
Może jakąś akcję wymyślimy blogerską zachęcającą do codziennych ablucji i rąk mycia? A i zębów też:- ) Wszelkie pomysły bardzo mile widziane !

A teraz parę zdjęć mojego królestwa:











Każdy pewnie po dziurki w nosie ma tych ciągłych opadów... a zwłaszcza nawałnic i burz ! Mnie na szczęście powódź nie grozi, jedynie uporczywe ulewy rozmywają drogę... Mój ogród jednak jakby zadowolony z takiego stanu rzeczy: rośnie wszystko jak na drożdżach, trawa zielona, dopiero co przycięte krzewy już odrosły. Martwiłam się, że przy takiej długotrwałej wilgoci zaraz choroby grzybowe się pojawią zwłaszcza na roślinach ozdobnych, ale póki co nic się nie dzieje / ale oprysk w gotowości /.
Przeczytałam dzisiaj na zaprzyjaźnionym blogu / Zapach Lawendy / o specjalnych orzechach, w których się pierze, zmywa w zmywarce, a także - robi się opryski roślin.
Gdzieś, kiedyś o uszy mi się obiło, że mają przeciwalergiczne właściwości, jednak nie zainteresowałam się  szczególnie - teraz wiem, że mają bardzo wiele zalet. Może któraś z Was zna je i stosuje?
Na koniec jeszcze pięknie kwitnąca krzewusza i nasza Tosia wykorzystująca chwile słońca:- )





Miłego pięknego dnia / ma nie padać !!! /.
Bardzo dziękuję za odwiedziny i komentarze.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Babeczki z czekolady wypełnione truskawkami

10 czerwiec

Ciąg dalszy wariacji na temat truskawek...  Myślę, że na jakiś czas będzie to ostatni truskawkowy wpis... Co nie znaczy, że nie będzie ich w moim domu:-) Będą, oczywiście, tyle, że bez dodatków. Zanim to nastąpi dzisiaj zrobiłam coś, co w marcu zobaczyłam na pewnej stronie / znajdziecie ją tu /. Mój deser został oczywiście poddany modyfikacji, ale ! Muszę to powiedzieć: smakuje obłędnie !







  • Rozpuściłam w kąpieli wodnej dwie gorzkie czekolady;
  • Łyżka wlewałam po trochu czekolady do silikonowej foremki i rozprowadzałam ją dokładnie pędzelkiem;
  • Wkładałam na parę minut do zamrażarki i proces smarowania rozpoczynałam od nowa : - ); 
  • Ponownie do zamrażarki; 
  • Delikatnie wyjmowałam babeczki z foremek; 
Z tej porcji wyszło 12 babeczek. U mnie mój czekoladowy deser wypełniony jest świeżymi truskawkami, obsypany pokruszoną bezą i... papryką, ale nie ostrą, tylko słodką, która wbrew pozorom dodaje pikanterii tej słodkości :- )
Deser posmakowała już moja połówka / z wielką radością /, a reszta czekać będzie w lodówce na sobotnią uroczystość u mojej siostry !

Niedługo relacja z mojego ogrodu i zmian jakie w nim zachodzą. Serdecznie dość mam / podobnie jak wszyscy chyba /  tej strasznej pogody. Dzisiaj z przyjaciółkami wymyślałyśmy / w sieci / jak zaczarować aurę, żeby lać przestało... Pomysłów było sporo, jeden zaraz sprzedam, a reszta... jak dziewczyny się zgodzą to będzie może fotorelacja?


NIECH SIĘ NAWET NA DESZCZ NIE ZANOSI, W IMIENINY NASZEJ GOSI
IDŹ PRECZ OPADZIE, TY STARY GADZIE!!! 

Takie czary wymyśliła G., żeby na sobotnim babskim nie lało !
Dzięki wymianie maili, samopoczucie od śmiechu od razu mi się poprawiło...
I jeszcze ta babka z czekolady. Naprawdę to był dobry dzień

niedziela, 9 czerwca 2013

Truskawkowa Panna Cotta

9 czerwiec

 Witam wszystkich w ten pięknie słoneczny poranek ! Dzisiaj mam bardzo mało czasu, bo i siostra przyjeżdża na pieczenie imieninowego ciasta, moja połówka niestety do pracy / wobec czego śniadanko zaraz biegnę szykować :- ) /, a obiadem chcę trochę zabłysnąć :- ) przed przyszłą teściową mojej  Córci. Wow, ale długachne zdanie mi wyszło...
Wczoraj postanowiłam wreszcie wykorzystać swoje piękne foremki do deserów. Pojemniki są nie tylko ładne, też super funkcjonalne : pięknie się myją, a przykrywki do nich to świetny patent. Na pewno wypróbuję je również do ' zimnych nóżek'. Póki co jeszcze jakiś czas królują truskawki ! 
Oryginalna Panna Cotta to 36% śmietanka. U mnie w odchudzonej, ale też bardzo szybkiej wersji:- )







Przepis tak prosty jak drut  / zawsze mnie dziwiło to powiedzenie, bo przecież drut pięknie się skręca i zwija : - ) /:

U mnie na 12 foremek:
3 serki homogenizowane
3 galaretki truskawkowe / rozpuszczone w 3 szklankach wody /
ok. 1/2 kg truskawek, listki mięty do dekoracji

Do foremek wkładam pokrojone truskawki ; Przestudzoną galaretkę mieszam z serkami i zalewam truskawki; Oczywiście schładzam w lodówce.
Kiedy nie miałam foremek robiłam ten deser w małej tortownicy, na spodzie z biszkoptów; 
Lekki, szybki i truskawkowy !  Smacznego.

Dostałam od taty kartkę z kalendarza z poradami babuni podaję je dalej:


  • sól dodana do gotowanych parówek / odrobina / sprawia, że nie pękają osłonki
  • dodana do gotującego kompotu z rabarbaru odkwasza go i można mniej słodzić
  • dodana do surowego mleka przedłuża jego świeżość
  • wsypana do pudełka z herbatnikami pozwala zachować ich kruchość i świeżość
  • i oczywiście: podczas ubijania białka  lub śmietanki szczypta soli przyspieszy ubijanie
Pięknej niedzieli życzę !
I oczywiście pozdrawiam wszystkich tu zaglądających !

piątek, 7 czerwca 2013

Pierogi z truskawkami i serkiem capresi

7 czerwca

Myślę, że przez kilka najbliższych wpisów będą tu gościć truskawki... Postanowiłam, że zjem ich tyle, aż mi się odechce ! Zobaczymy, czy się uda : - ) Dzisiaj pierogi z truskawkami i serem capresi. Dla mnie nowy smak, trochę zaskakujący, ale OK.







Mojej połówki nie zachwycił nowy smak, ale to tradycjonalista :- )  Przyznać muszę, że      wyjątkowo nie lubię robić pierogów z truskawkami: ciasto przemaka  i pęka, a w ogóle smak ugotowanych truskawek nie do końca jest moim smakiem... Dlatego postanowiłam połączyć dwa farsze: ser i truskawki, a gotowe pierogi zamiast śmietaną polałam musem truskawkowo- jogurtowym. Dla mnie super, ale i tak wolę pierogi ze śliwkami, a jeszcze bardziej z wiśniami :- )

Składniki:
ciasto:
1i 1/2 szkl. mąki żytniej, tyle samo orkiszowej / oczywiście może być pszenna tylko /
1/2 łyżeczki soli, łyżeczka oleju
ciepłej wody ok. 1/2 do 3/4 szkl. - tak aby zagniecione ciasto było konsystencji ciastoliny, takie fajnie plastyczne;

farsz: serek typu włoskiego capresi rozgnieciony z łyżeczką / opcjonalnie/ brązowego cukru, pokrojone truskawki / tyle, żeby dobrze się je czuło, mniej więcej pół na pół;

Ja pierogi robię jak moja mama: odkrajam kawałek ciasta, robię z niego taki wałek jak do kopytek, kroję dość małe plasterki i te rozwałkowuję/ podsypując mąką / z jednej i drugiej strony. Dla mnie muszą być cienkie - nie lubię grubego ciasta w pierogach.  Nakładam farsz / jak na drugim zdjęciu / i lepię... 
W przypadku pierogów z truskawkami, gotuję od razu każdą porcję , w osolonym wrzątku. Pierogi maja wypłynąć, potem delikatnie mieszamy, odczekujemy 1-2 minuty i wyjmujemy na durszlak. Nie pozwalamy im leżeć tam zbyt długo ! Będą się kleiły.
Po prostu przekładamy na talerz, czy półmisek.

Każde pierogi wymagają wprawy i cierpliwości nieco, ale warto : - )

Miłego dnia wszystkim zaglądającym i zachęcam do zostawiania komentarzy !

czwartek, 6 czerwca 2013

Truskawkowy deser

6 czerwca 

Wygląda na to, że sezon truskawkowy już w pełni ! Nie jestem jedyną, która tak bardzo się cieszy, prawda? Są pyszne i do tego ten kolor ! Ale historia truskawki umknęła mi jakoś... Postanowiłam nadrobić zaległości i okazało się, że: nasza truskawa to nic innego jak skrzyżowanie dwóch poziomek: jednej z Wirginii, drugiej chilijskiej : - ) A tego prawie cudu ! dokonano w 1772 roku. Aktualnie najwięcej tego owocu produkuje USA, potem Hiszpania i Rosja. Polska dopiero na siódmym miejscu, 
ale za to mamy swoją własną nazwę ! " Kaszebsko malena", czyli truskawka kaszubska stała się oficjalną nazwą produktu w 2009 i została wpisana do europejskiego systemu nazw i oznaczeń geograficznych; Że smakuje wyśmienicie wie każdy, ma mało kalorii, dużo witaminy C i coś co jest tylko w roślinach: flawonoidy. A ta substancja to samo dobro: uszczelnia naczynia krwionośne, działa przeciwzapalnie, oczyszczająco i ... długo by jeszcze wymieniać : - )
Mój wczorajszy deser:



Zmiksowałam truskawki / ale nie na miazagę, wolę takie z kawałkami / , dodałam odrobinę brązowego cukru. Do waniliowego serka homogenizowanego dodałam trochę jogurtu naturalnego i starłam odrobinę wanilii. Wlałam do szklanki warstwę musu truskawkowego, potem serka i znowu musu. Wierz posypałam startą gorzką czekoladą, a na to truskaweczka jak przysłowiona wisienka na torcie...
Lekkie, mało kalorii , proste, efektowne i pyszne :- )

Wczoraj od swojej szwagierki / swoją drogą nie lubię słów: szwagierka, teściowa / usłyszałam, że : Uzależniła się od mojego bloga ! I zagląda tu każdego dnia rano !
BARDZO się ucieszyłam  i dzisiaj  spieszyłam się, żeby zrobić ten wpis wcześniej, przed pójściem M. do pracy. Niestety nie udało się... Ale będę się starać.

Wszystkim zaglądającym życzę dziś wiele, wiele słońca !



wtorek, 4 czerwca 2013

Kotleciki na 'grila', czyli inne wcielenie mielonych

4 czerwca - DZIEŃ WOLNOŚCI 

Nie będzie to wpis o dzisiejszym święcie, bo jakoś nie mam do tego głowy, ale czerwonym kolorem zaznaczam ważność tego dnia.

Dzisiaj specjalnie dla Pauliny / córki przyjaciół / przepis na  szaszłyki z mielonego mięska. Fajna rzecz na 'grila'. Wczoraj po wielkiej nawałnicy i padającym do tego gradzie, podobnie jaku wielu z Was w tych dniach, zabrakło u mnie prądu...
Dlatego przygotowane na kotlety mięso doprawiłam trochę inaczej, rozpaliłam pod 'grilem', w międzyczasie tak zwanym doprawiłam surówkę z młodej kapustki i ...  zamiast zwykłego mielonego, wyszła ogrodowa kolacja przy świecach :- )







Kebabiki:
1/2 kg mięsa mielonego / u mnie z łopatki, ale indyk jak najbardziej /
1 jajko
ząbek czosnku / wyciśnięty /
1/3 szkl. bułki tartej i tyle samo wody
ponieważ w gotowa przyprawa do kebaba nie jest zbyt zdrowa proponuję:
1łyżeczkę słodkiej papryki
1/2  łyżeczki tymianku
1/2  łyżeczki oregano
 sól, pieprz do smaku
Mieszamy wszystko jak na kotlety, formujemy kulki trochę jak do ping- ponga, spłaszczamy lekko i nadziewamy na patyczek szaszłykowy / u mnie mniejszy /
Mieszczą się na nim trzy sztuki.

Żeby nie bawić się w smarowanie tacki olejem i złościć jak szaszłyk przywrze :- (
można na chwilę włożyć  kebaby do nagrzanego mocno piekarnika. Wystarczy, że białko lekko się zetnie i wówczas super opieka się na 'grilu' : -) Ja tego zrobić nie mogłam i miałam sporo zabawy z przekręcaniem....

Pa, pa całusów sto dwa !





niedziela, 2 czerwca 2013

Jajko na śniadanie....

2 czerwca

Włączam się do akcji Zdrowe i proste śniadanie z jajkiem. Kuchni bez jajek sobie nie wyobrażam i cieszę się, że nie mam na nie alergii. Nie zawracam sobie też głowy odwiecznym pytaniem: Co było pierwsze? Kura, czy jajo? :- ) U mnie danie banalnie proste: pasta jajeczna z gotowaną szynką i ziołami; Ta akurat w wykonaniu mojego męża.



4 jaja ugotowane na twardo i starte na tarce
parę plasterków szynki gotowanej pokrojonej na drobną kostkę
majonez + jogurt naturalny / u mojej połówki bez jogurtu /
posiekany szczypiorek
sól, pieprz do smaku
świeże zioła do posypania
Tyle. Kto nie zna i nie lubi pasty jajecznej? Tyle sposobów: z oliwkami, suszonymi pomidorami, sądzę ,że nawet ze świeżą papryką pokrojoną w kosteczkę byłaby fajna.
Ile ludzi, tyle może być pomysłów, prawda?



Ale dzisiaj nie tylko o jajku. Każdy z nas ma jakiś swój ulubiony sposób spędzania wolnego czasu tylko ze sobą. Ja swoje własne wolne chwile celebruję na dwa sposoby, a każdy zależy od nastroju, bądź potrzeby danej chwili po prostu;
Pierwszy z nich to czytanie w ogrodzie. Najlepiej czyta mi się w bujanym fotelu, który pokazał się już zdaje się w którymś wpisie. Stoi on sobie w altanie obok domu, która letnią porą staje się naszym salonem, czy może jadalnią? Jednym i drugim :-) Do czytania musi być przekąska, może być np. kanapka z pastą jajeczną; Cudownie jest kiedy mam w domu kawałek jakiegoś wypieku: swojego, Córki lub mamy... Wtedy to opcja all'inclusive ... i oczywiście dobra herbata. 
Drugą opcją / dzisiejszą / jest moja blogowa pseudo twórczość, ewentualnie uzupełnianie kalendarza. Przychodzę wtedy do mojego kącika, na drugim końcu działki , siadam na kamiennej ławce / położywszy uprzednio podusię/, na kamiennym stole kładę laptop, najczęściej lampkę wina / ostatnio wybieram wytrawne białe /. Za plecami mam swój własny lasek, laseczek bardziej; Drzew w nim nie tak dużo, ale za to jakie ! Są to dość stare drzewa, dlatego szczególnie piękne. Trzy dęby, parę brzóz, więcej sosen, krzaki leszczyny i świerk. Po mojej prawej stronie siatka obrośnięta żywopłotem z grabów, a przed nią trzy brzózki, które posadziłam sama. Brzozy to moje ulubione drzewa. Dla mnie magiczne. Przed sobą mam zakątek krzewów: magnolie, migdałek, czerwona leszczyna, tawuła i pięciorniki. Odgradzają mój zakątek od reszty ogrodu. Chwasty rosną jak szalone po deszczach, które ciągle padają, ale... dzięki tym chwastom właśnie mój ogród jest taki prawdziwy. Nie wymuskany, nie formalny, bez zbędnych ramek. Tak jak ja. Po lewej stronie : moja pięta achillesowa / mam nadzieję na zmiany ! / - paskudne garaże, których Wam nie pokażę. Ależ rym piękny mi wyszedł ! Za nimi i nad nimi / już za płotem / rosną akacje, które teraz kwitną i tak pięknie pachną ! A uwija się przy nich tyle owadów, że dzisiaj przystanęłam zdziwiona: co to za dźwięk? Owady z całej okolicy wykorzystują fakt, że nie pada i zbierają nektar na pyszny miodek.  Przed sobą, w dalekiej perspektywie widzę między gałązkami krzaków bramę wjazdową. Każdego gościa witam zawsze z radością, nie mniej taką chwilę jak ta celebruję szczególnie... Życie nas nie rozpieszcza, chwile szczęścia są ulotne, dlatego nie mijajmy ich ! Trwaj chwilo, trwaj !


 





Pozdrawiam wszystkich zaglądających i dobrego tygodnia życzę !
Ps. Wprowadziłam poprawki: zapomniałam wczoraj wkleić zdjęcia mojego 'zakątka':-)